W wyobraźni autorek jest pewien dom, dom, który różni się bardzo od zwyczajnych domów. Dom, w którym nie ma więzów krwi, nie ma kochających rodziców czy dziadków. Dom, który jest azylem dla tych, dla których los nie był łaskawy już na starcie. Dom, w którym 12 młodych serc znajduje spokój, zrozumienie i zaczyna tworzyć coś w rodzaju rodziny.
Jednak mija 20 lat i każde z nich zdążyło podążyć własną drogą, dogonić marzenia lub przewartościować poglądy. W całym życiowym pędzie zapomnieli o sobie i o tym co tak na prawdę jest ważne, o tym co sprawiło, że są kim są, zapomnieli o sobie na wzajem. Ale jak to w książkach bywa zadzieje się coś co sprawi, że na nowo zaczną się szukać, wspierać i odkrywać na nowo. Nie będzie to sielankowe spotkanie po latach, będzie smutno i trudno; będzie przygnębiająco i poruszająco.
Czytając tę historię tylu tak różnych osób nie mogłam wyzbyć się odczucia, że mimo tego z czym przyszło mierzyć się niektórym z bohaterów, książka ta przepełniona jest ogromną nadzieją. Nadzieją, że wszystko się uda, że mimo wielu przeciwności losu będzie dobrze. Historia spisana na kartach tej książki pokazuje, jak często w tym naszym codziennym pędzie zapominamy o drugim człowieku.
Ta historia z pewnością zmusza do refleksji a czas Adwentu to z pewnością idealny moment na jej lekturę.
Dziękuję blogowi Czytam dla przyjemności za możliwość poznania tej nieszablonowej historii.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz