Lubię czytać debiuty licząc na jakiś powiew świeżości. Romanse biurowe są najczęściej schematyczne i przewidywalne przez co stają się nudne. Historia Julii i Maxa nie do końca pokrywa się ze schematem co jest fajne a umieszczenie bohaterów w laboratorium to dla mnie zabieg niezwykle odświeżający przy tych wszystkich deweloperach czy innych biznesmenach. Mimo dość niespodziewanego początku oboje dają sobie szansę ale jak to w książkach bywa musi być i ten zły, który namiesza i co z tego wyniknie ? Przeczytaj a dowiesz się sam(a).
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Etykiety
„Kiwipedia, czyli Nowa Zelandia przybliżona” Mariusz Łapiński, Magdalena Gumowska
„Kiwipedia, czyli Nowa Zelandia przybliżona” to fascynująca książka podróżnicza, która zabrała mnie w niezwykłą wyprawę na drugi koniec świ...
-
Las, jezioro i spokojny pensjonat, chciałoby się rzec, czegóż chcieć więcej ? Liczni goście tworzą barwne tło dla tajemniczych lis...
-
"Nie wolno zbyt łatwo rezygnować, gdy się w coś mocno wierzy." Książka mimo ciekawej okładki i dość chwytliwego tytułu n...
-
"Kościół to zgnilizna. Jedno wielkie bagno. Siedlisko zła. Nie chcę w tym tkwić. Chcę być tam, gdzie jest Bóg, a w Kościele, niestety,...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz