Moja druga przeczytana książka tej autorki i znowu mieszane uczucia.
Ciężko było mi ją skończyć, dopiero przy trzecim podejściu się udało.
Tak naprawdę to nie pamiętam nawet imion bohaterów. Wiem, że było
rodzeństwo, pojawia się ich dawny przyjaciel, każde z nich walczy z
własnymi demonami... i jest babcia, miła ciepła, serdeczna. Książkę
chciałam przeczytać ze względu na okres świąteczny, liczyłam na więcej
optymizmu, radości, które przecież z Bożym Narodzeniem się łączą. Nie
znalazłam tego dla siebie. Czy książka jest zła ? Nie! Trudno mi
powiedzieć czy sięgnę po kolejną część. Być może to nie był odpowiedni
dla mnie czas, żeby ją przeczytać.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz